Tak, tak, to nie żart! Góry Czekoladowe rzeczywiście istnieją…

Daleko, daleko stąd jest wyspa, na której bajki o bezkresnych, czekoladowych łąkach stają się prawdą. Mowa tu o filipińskiej wyspie Bohom (a dokładniej o miejscowości Carmen) oraz o jej przedziwnych, jedynych w swoim rodzaju górach.

Góry Czekoladowe; tak piękne, że aż nierzeczywiste. Masa stożkowych pagórków, skąpanych w smakowitym kakaowym brązie, jakby oblane prawdziwą czekoladą … Czy to sen, czy bajka? A może prawda?

Bywają zielone, ale tylko w porze deszczowej. Bo gdy pora sucha dobiega końca, góry przybierają barwę ni mniej ni więcej, tylko … czekolady. Wyobraźmy sobie olbrzymią bombonierkę wypełnioną masą kształtnych, półokrągłych smakowitości. Mniam, mniam 🙂 Niestety na tym i na nazwie kończy się ich podobieństwo do czekolady. Bo to nie czekoladki dla olbrzymów (jak głosi jedna z legend), ani nie brązowiejące krzewy kakaowców, a szkoda …

Jak powstały te niezwykłe góry, do dziś nie jest pewne. Jedna z hipotez głosi, że powstały one w wyniku podwodnej erupcji wulkanu lub są to pozostałości rafy.  Gdy wody ustąpiły, natura (wiatr i deszcze) dokonała reszty i wyrzeźbiła ten teren.

„Welcome to Chocolate Hills” taki napis wita każdego, kto pragnie dotrzeć do punktu widokowego i zobaczyć owe wzgórza.

Obszar obejmuje 50 km2 i chociaż wzniesienia te nie są wysokie (40 – 120 m), jest ich  dużo. A do tego rozmieszczone są bardzo gęsto i symetrycznie, więc widok sprawia wrażenie nieomal surrealistyczne. Tych wapiennych kopców jest ok.1268 (a może 1770, któż je zliczy?). Porośnięte są wyłącznie szorstką trawą, którą słońce wypala w porze suchej (od lutego do maja) na kakaowy brąz.

I chociaż z prawdziwą czekoladą niewiele mają wspólnego, wyglądają bardzo apetycznie i zadziwiają swoją urodą. Takich pagórków nie zobaczycie nigdzie indziej.

A że są tak unikatowe, należą do cudów natury i są zgłoszone na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Całkiem słusznie 🙂